czwartek, 23 stycznia 2014

księżyc

mały  duży
pełny półpełny
rogalik
nie maślany
dziurawa plama na niebie
marzenie ludzkości
przyjaciel nocy
kochanek gwiazd
taki jasny
trochę nierealny
patrzę na niego
i marzę
zabierz mnie tam
i z powrotem
w jedną noc

piątek, 17 stycznia 2014



Ostatnio nauczyłam się, że w życiu nie chodzi o to aby zmuszać się do szczęścia, tylko o to, aby nie dać smutkowi wygrać!



poniedziałek, 6 stycznia 2014

Teatr

Witam
W teatrze mojego życia
Dziś premiera komediodramatu pt.
„ Spektrum porażek Karoliny Pietrzak”
W planie:
Część I – „ Dzień jak co dzień,
Czyli mała płaczliwa dziewczynka,
Której się za dużo wydaje”
Przerwa – Chwila na ciasteczko
Lub łyk wódeczki
Cześć II – „Ile jeszcze do końca?”
Po widowisku zapraszam na dyskusję
Krytyka mile widziana
Gwarantuje rozrywkę na najwyższym poziomie
Cudzym kosztem


sobota, 21 grudnia 2013

Nieprzystosowana


Byłam dziś w szpitalu.
Lekarze długo na mnie patrzyli.
Grzebali w duszy.
Wwiercali się w świadomość.
Wbijali igły w myśli.
Potem orzekli:
NIEPRZYSTOSOWANIE SPOŁECZNE.
Nieprzystosowanie społeczne?
Że co?
Że niby nie lubię ludzi?
Nie lubię!
Oni też mnie nie lubią.
Nie przestrzegam zasad?
Bo ich nie rozumiem.
Mówią że jestem nieprzystosowana.
Tylko wciąż nie wiem do czego.
Dostałam receptę.
Kazali wykupić tabletki.
Brać dwa razy dziennie.
Koniecznie po posiłku.
Tylko że ostatnio znów przestałam jeść.
Leżą na talerzu niczym wykwintny obiad.
Patrzą na mnie białymi oczami.
Głosy w mojej głowie mówią że nie mogę ich połknąć.
Moje ciało ich nie chce.
Mój żołądek ich nie chce
Mój mózg ich nie chce.
Moje demony powoli budzą się.
Mruczą agresywnie.
Czuje ich strach.
Nie chcą umierać.
Muszę się ich słuchać.
Głos w mojej głowie mówi.
„To nie ważne, przecież i tak już chorujesz na
Nieprzystosowanie społeczne”





piątek, 20 grudnia 2013

25.04.2010


Nie będę pisać o miłości
Obiecuję
Przyrzekam sama sobie
Nie będę pisać o pocałunkach
O cieple twych rąk
O tym jak kocham twoje oczy
Już więcej nie wspomnę
Tych godzin spędzonych z Tobą
Obiecuję
Nie będę Cię kochać
Zapomnę
I więcej nie nazwę Cię skarbem
Już nigdy nie nazwę Cię moim
Obiecuję
Nie będę pisać o miłości nigdy więcej

***

Lecz są obietnice których nie można dotrzymać


niedziela, 15 grudnia 2013

Gdybym była książką...



Czy byłabyś księgą w twardej oprawie i w dużym formacie? Albo małą, kieszonkową wersją z aksamitnym papierem?

Byłabym wielką książką, w twardej oprawie z ogromnymi pożółkłymi stronami. Tylko najwytrwalsi czytaliby mnie do końca.

Czy byłabyś długą, pełną opisów i dialogów powieścią, czy raczej zbiorem opowiadań na różne tematy? A może tomikiem poezji? Komiksem?

Myślę, że znajdywałoby się we mnie wszystko. Wiele niedokończonych wierszy, kilka dłuższych opowieści.

Jakim gatunkiem byś była?

Prawdopodobnie groteską lub komediodramatem.

Jak bardzo byłabyś fikcyjna? Cała? A może tylko w połowie?

Prawdziwe wydarzenia, prawdziwe myśli jedynie trochę wyolbrzymione i ubarwione.

Czy w tej książce byłby jakiś czarny charakter? A może nie tylko jeden?

Chyba ja byłabym nim.

Czy byłabyś opowieścią o wydarzeniach z przeszłości? O współczesnych realiach? A może byłabyś książką całkiem oderwaną od rzeczywistości?

Byłabym książką uniwersalną, nie umiejscowioną ani w czasie ani w żadnej przestrzeni.

Czy byłabyś książką trudno dostępną jak w dawnych czasach, czy może łatwą do "zdobycia" jak dzisiaj? A może elitarną, zarezerwowaną wyłącznie dla wybranych?

Raczej łatwo dostępna. Jednak ze względu na ogrom stron i brzydką okładkę mało kto by sięgał po  mnie.

Czy byłabyś poukładana, chronologiczna, ułożona? Może chaotyczna. nieprzewidywalna i z zaskakującymi wydarzeniami?

Zdecydowanie chaotyczna.

Co stanowiłoby twój główny wątek?
Mój pogrzeb. Opowiadałabym o tym jak to niego doszło.

Więcej byłoby w tobie opisów czy dialogów?


Dużo opisów i dialogów, które nigdy nie były wypowiedziane. 



TAG od little me

wtorek, 10 grudnia 2013

Człowieka można złamać. Wbrew pozorom nawet bardzo łatwo. Człowiek łamie się przy najmniejszym dotknięciu. Choć to cwana bestia i udaje, że wcale się nie łamie. Pęka od tak. Od krzyku, od zimna i od bólu. Kruszy się jak szkło uderzone zbyt mocno. Kruszy się w dłoniach. Kruszy się nawet w ciepłej pościeli kiedy jest sam. I nic pokruszonego człowieka nie może posklejać. Choć człowiek udaje, że może. Człowiek mówi, że skleja się łatwo i szybko. Wcześniej  mówił, że się nie łamie i nie kruszy. Człowiek zawsze kłamie. Albo po prostu nic nie wie o swojej kruchości.