sobota, 21 grudnia 2013

Nieprzystosowana


Byłam dziś w szpitalu.
Lekarze długo na mnie patrzyli.
Grzebali w duszy.
Wwiercali się w świadomość.
Wbijali igły w myśli.
Potem orzekli:
NIEPRZYSTOSOWANIE SPOŁECZNE.
Nieprzystosowanie społeczne?
Że co?
Że niby nie lubię ludzi?
Nie lubię!
Oni też mnie nie lubią.
Nie przestrzegam zasad?
Bo ich nie rozumiem.
Mówią że jestem nieprzystosowana.
Tylko wciąż nie wiem do czego.
Dostałam receptę.
Kazali wykupić tabletki.
Brać dwa razy dziennie.
Koniecznie po posiłku.
Tylko że ostatnio znów przestałam jeść.
Leżą na talerzu niczym wykwintny obiad.
Patrzą na mnie białymi oczami.
Głosy w mojej głowie mówią że nie mogę ich połknąć.
Moje ciało ich nie chce.
Mój żołądek ich nie chce
Mój mózg ich nie chce.
Moje demony powoli budzą się.
Mruczą agresywnie.
Czuje ich strach.
Nie chcą umierać.
Muszę się ich słuchać.
Głos w mojej głowie mówi.
„To nie ważne, przecież i tak już chorujesz na
Nieprzystosowanie społeczne”





Brak komentarzy:

Prześlij komentarz