Czy byłabyś księgą w twardej oprawie i w dużym formacie?
Albo małą, kieszonkową wersją z aksamitnym papierem?
Byłabym wielką książką, w twardej oprawie z ogromnymi
pożółkłymi stronami. Tylko najwytrwalsi czytaliby mnie do końca.
Czy byłabyś długą, pełną opisów i dialogów powieścią, czy
raczej zbiorem opowiadań na różne tematy? A może tomikiem poezji? Komiksem?
Myślę, że znajdywałoby się we mnie wszystko. Wiele niedokończonych
wierszy, kilka dłuższych opowieści.
Jakim gatunkiem byś była?
Prawdopodobnie groteską lub komediodramatem.
Jak bardzo byłabyś fikcyjna? Cała? A może tylko w połowie?
Prawdziwe wydarzenia, prawdziwe myśli jedynie trochę
wyolbrzymione i ubarwione.
Czy w tej książce byłby jakiś czarny charakter? A może nie
tylko jeden?
Chyba ja byłabym nim.
Czy byłabyś opowieścią o wydarzeniach z przeszłości? O
współczesnych realiach? A może byłabyś książką całkiem oderwaną od
rzeczywistości?
Byłabym książką uniwersalną, nie umiejscowioną ani w czasie
ani w żadnej przestrzeni.
Czy byłabyś książką trudno dostępną jak w dawnych czasach,
czy może łatwą do "zdobycia" jak dzisiaj? A może elitarną,
zarezerwowaną wyłącznie dla wybranych?
Raczej łatwo dostępna. Jednak ze względu na ogrom stron i
brzydką okładkę mało kto by sięgał po mnie.
Czy byłabyś poukładana, chronologiczna, ułożona? Może
chaotyczna. nieprzewidywalna i z zaskakującymi wydarzeniami?
Zdecydowanie chaotyczna.
Co stanowiłoby twój główny wątek?
Mój pogrzeb. Opowiadałabym o tym jak to niego doszło.
Więcej byłoby w tobie opisów czy dialogów?
Dużo opisów i dialogów, które nigdy nie były wypowiedziane.
TAG od little me


Ach! Karolina, Ty wielka, twarda książko! :)
OdpowiedzUsuń